^Back To Top
Get Adobe Flash player

W ramach cyklu: „Spotkania z ciekawymi  ludźmi” tym razem, wyjątkowo to my odwiedziliśmy Anię i Wojtka Oczkowskich z Gospodarstwa Agroturystycznego : „Ciche wody”.

Nie do wiary, że 3 km od szkoły istnieje takie miejsce i tacy ludzie, a my znamy nazwisko ale nawet się nie spodziewaliśmy, że stworzyli tak niepowtarzalne, urokliwe miejsce, pełne cudownych zakątków gdzie i dziecko i dorosły znajdzie coś dla siebie.

Nie sposób opisać wszystkich wrażeń. W ciągu kilkunastu lat powstało to co jest teraz, a gospodarze nie zamierzają na tym poprzestać. Mają masę nowych szalonych pomysłów, które powoli wprowadzają w życie z bardzo pozytywnym efektem. Na każdym kroku można zauważyć kreatywność gospodarzy i ich inwencję twórczą.

Nawet stare deski, wymienione na nowe w stodole odnalazły nowe zastosowanie , tak samo stare brony i inne sprzęty.

Dzieci zostały poczęstowane racuchami z jabłkami i plackami smażonymi na kwiatach dzikiego bzu.

Miały okazję skosztować herbatki z mięty.

Gospodarze stawiają na ekologię zarówno w uprawie roślin jak i w kuchni.

Największym zainteresowaniem zarówno dziewcząt jak i chłopców cieszyło się mielenie ziaren orkiszu, robienie zaczynu na chleb oraz zganianie i karmienie owiec.

Czyli wszystko to, co zdaje się powinno być znane dzieciom mieszkającym na terenach wiejskich, okazuje się, jest dla nich nową atrakcją.

Dzieci świetnie się czuły na terenie gospodarstwa, spacerowały, biegały, bawiły się ze zwierzętami.

Nie mogliśmy „zmusić” uczniów do powrotu do szkoły.

Najistotniejsze jednak nie były atrakcje i widoki, ale atmosfera. Wyrozumiałość i anielska cierpliwość pana Wojtka oraz  gościnność i życzliwy uśmiech pani Ani. Spokój, ciepło, radość to cechy, którymi się z nami dzielili oboje, a my czerpaliśmy pełnymi garściami.

W przypadku Państwa Oczkowskich to nie tylko pasja to po prostu ICH ŻYCIE. Dziękujemy za zaproszenie. Ciągle jesteśmy pod wielkim wrażeniem.

M. Oryńczak

>>Zobacz więcej zdjęć<<

 „ Leciałam kiedyś  do cioci do Kanady, patrzyłam  z zaciekawieniem  na piękne dziewczyny pracujące w samolocie – a gdzie ja  tam…”

        A jednak Uśmiech

    Wielki świat zawitał do  Sobiech Uśmiech

Wielki, i dla nas  mieszkających tutaj w małym przygranicznym zakątku,  egzotyczny, odległy,  zupełnie niezrozumiały, ale jakże interesujący i pociągający …..

Przy biurku siedzi młodziutka, śliczna dziewczyna i opowiada o swojej pracy i drodze jaką pokonała by być tam,  gdzie jest.

Opowiada, pokazuje zdjęcia,  a ponad trzydzieścioro uczniów klas 5-6 patrzy, słucha i cała gama emocji maluje się na ich twarzach: zaskoczenie, zdziwienie, podziw,  mała nutka zazdrości.

Naszym gościem była Natalia Maczuga  stewardessa, ambasadorka Jordańskich Królewskich Linii Lotniczych.

Spotkanie rozpoczęło się rozmową o podróżach tych bliskich i tych dalekich.

Na pytanie: Kto nie chce lub nie lubi podróżować? Zgłosiła się jedna osoba.

 Na pytanie : Kto lubi, kto chciałby  podróżować?  Zgłosili się prawie wszyscy.

 Na pytanie: Kto chciałby zwiedzić wszystkie nawet te najodleglejsze zakątki i jeszcze dostać za to pieniążki?

Zgłosili się wszyscy.

Potem dowiedzieliśmy się ,że Natalia miała nudną pracę i kiedy natknęła się na ogłoszenie o naborze do Royal Jordanian Airlines  postanowiła spróbować,  poznaliśmy sposób rekrutacji do tej pracy, dowiedzieliśmy się ,że Natalia przeszła dwumiesięczne szkolenie dotyczące zasad obowiązujących ją w pracy,  że jest jedną z 20 Polek pracujących  w RJA ( na 1000 osób załogi) , jakie sprzęty musi umieć obsługiwać  i w ogóle na czym polega i jak wygląda  jej praca. 

Pokazała uniform . Bardzo elegancki : czerwona garsonka i czapeczka oraz biała koszula, złote dodatki. Mówi ,że zawsze muszą być na TIP TOP jeśli chodzi o wygląd, ale też jeśli chodzi o umiejętność  odpowiedniego reagowania na  to co się akurat dzieje na pokładzie.

Wśród znanych  ludzi spotkanych w pracy wymienia: aktorki, aktorów, muzyków, osobistości świata biznesu, najwyższe władze różnych krajów.

Natalia  rozpoczęła naukę w szkole w Sobiechach,   potem przeprowadziła się z rodzicami do innej miejscowości, co nie  zmienia faktu ,że była związana z Mazurami.

Uczyła się w mazurskiej podstawówce,  w mazurskim liceum i studiowała na mazurskim uniwersytecie, na Mazurach też podjęła pierwszą pracę ( która nie spełniała jej oczekiwań)

Dziś mieszka w stolicy Jordanii-  w Amman i tam też pracuje.

Mówi ,że ma cudowną pracę: może podróżować , nie tylko służbowo ale też prywatnie,  jeśli lot jest z przerwą, to ma zagwarantowane noclegi w pięciogwiazdkowych hotelach, ma darmowe loty w liniach lotniczych w jakich pracuje i zniżki na przeloty innymi liniami, zobaczyła wiele ciekawych rzeczy. 

Teraz  jako ambasadorka pracuje tylko 5 dni w miesiącu.  Ma czas na odpoczynek, na  podróże i na utrzymywanie kontaktów z rodziną i znajomymi na całym świecie.

Zapytana jakie kraje zwiedziła .

 Odpowiada:

W Europie byłam wszędzie, kraje arabskie wszystkie, dużo Azji. Wymienia: Chiny, Indonezję, Hongkong, Tajlandia, Palestyna, Ghana, Izrael, Kanada, Stany, Jordania…..

Spotkanie skończyło się za szybko, czas uciekł błyskawicznie, zadzwonił ostatni dzwonek tego dnia i wszyscy musieli jechać do domów, pytania zadawali jeszcze w drzwiach, wychodząc z klasy….

Natalia zachęca dzieci do nauki, zachęca do odwagi i zachęca do marzeń i  do odważnej ich realizacji.

M. Oryńczak


>>Zobacz więcej zdjęć<<

 

 

 

                Za chwilę przeczytacie kilka słów na temat gościa, który na zaproszenie jednego z uczniów odwiedził nas, by opowiedzieć o tym co robi.  Chcąc Go przedstawić  korci mnie użycie słów „niezwykły  człowiek”, jednak zacznę inaczej…

 Zwykły człowiek z niezwykłą pasją i zamiłowaniem.  Przedstawiam Wam kolejnego bohatera naszego cyklu „Spotkania z ciekawymi ludźmi” pana Andrzeja Gordziewicza . Od wielu lat jest trenerem wietnamskiej sztuki walki  VietVoDao .  Na Gali Sportowiec 2015r w Węgorzewie został uznany za Najlepszego Trenera  2015.  Chętnie przyjął zaproszenie i przyjechał w towarzystwie swoich podopiecznych Bartosza i Maćka. Chłopaki pod okiem swojego mistrza pokazali chwyty, uderzenia, uniki, kopniaki i upadki. Te ostatnie (upadki) zakończone były głośnymi „syknięciami” dzieci, a nawet co niektórym wyrywało się „Aj bolało!”, mimo, że  trener zapewniał, że sztuka walki uczy, jak upadać, by nie bolało .

                Taka forma spędzania wolnego czasu zadbać mogłaby o naszą kondycję fizyczną. Stalibyśmy  się sprytniejsi, usprawniłaby się nasza koordynacja, stalibyśmy się silni.  Trener podkreślił, że silni nie po to by być agresywnym tylko po to, by być pożytecznym. Dba również o naszą kondycję duchową. Wiele życiowych mądrości wyłania się z teorii Viet Vo Dao, które przydają się nie tylko podczas treningu, ale i w życiu codziennym. Trener zapytany przez dzieci o to, ile musi zdobyć jeszcze odznak i pasów żeby mieć ten najwyższy.  Odpowiedź, którą usłyszeliśmy z ust pana Andrzeja  warto wziąć sobie do serca i kierować się nią  w życiu. Zajdziemy wtedy dalej niż to sobie zaplanowaliśmy. NIKT NIE MA NAJWYŻSZEGO STOPNIA. POWINNIŚMY CAŁY CZAS DĄŻYĆ DO DOSKONAŁOŚCI, BO ZAWSZE JEST COŚ, CZEGO MOŻEMY SIĘ JESZCZE NAUCZYĆ. 

                W imieniu oczarowanych pasją  - DZIĘKUJĘ .

Anna Misiak

<<Zobacz więcej zdjęć<<


09.05.2016r.

Spotkanie z p. Jolantą Rodzewicz – dyrektor Poradni Psychologiczno Pedagogicznej w Węgorzewie

Uczniowie kl. VI spotkali się z p. Jolą Rodzewicz w ramach cyklu spotkań  z ciekawymi ludźmi, które od dwóch lat są organizowane w naszej szkole. Spotkanie należy uznać za bardzo udane. Klasa była bardzo zainteresowana opowiedzianą historią o nauce i pracy zawodowej p. Joli. Dewiza życiowa p. dyrektor to: NAUKA i DYSCYPLINA PRACY.

M. Rabij

 

Emilka: „Mój tata kocha swoja pracę i tak pięknie umie o niej opowiadać”

Zaparzona, aromatyczna kawa rozpoczęła kolejny, zwyczajny dzień w pracy. Zwyczajny? ;-) Chyba do 7:45, wtedy zaproponowano mi wycieczkę do lasu z uczniami klas IV-VI .

Wycieczka ? W las? Dzisiaj? W takich butach? To nie możliwe!!!!! No cóż, nie w naszej szkole, tu wszystko może się zdarzyć ! ;) Ale!!! po TAKIEJ wycieczce nie wypitej  porannej kawy nie żal!

Bohater spotkania  przyjechał do szkoły, by zabrać nas do lasu.

 Już po pierwszych słowach  poznałam, że pan Arkadiusz Tryk – leśniczy, nie przyjechał do nas opowiada o swojej pracy, a o swojej wielkiej pasji, która nadaje sens Jego życiu. Do swojego zawodu przygotowywał się już od dzieciństwa, ponieważ jego ojciec był leśniczym. „Zaraził” syna miłością do lasu, zwierząt, w ogóle przyrody. Pan Sebastian po ojcu odziedziczył nie tylko miłość do lasu, nie tylko pasję ale tez leśnictwo, o które teraz tak bardzo stara się dbać.” Bo trzeba mieć marzenia i dążyć do ich realizacji”. 

To była niezwykła lekcja przyrody.

Dla wielu z nas, las jest miejscem gdzie rosną drzewa, żyją zwierzęta, śpiewają ptaki. Od wspomnianego czwartku , słowo to nabrało innego znaczenia. Pan leśniczy przekonał nas, że las to niezwykłe miejsce, w którym wszystkie nasze zmysły stają się wrażliwsze niż zwykle. Ten zapach, te dźwięki , te obrazy - bajka.

Myślę, że wielu uczniów zapamięta to spotkanie i mądrze wykorzysta w swoim życiu to czego się dowiedzieli.

 Ciekawostek, nauki, opowieści było wiele, ale najważniejsze co trzeba by było zapamiętać to, fakt, że w przyrodzie nic nie istnieje, nie żyje dla siebie - wszystko żyje dla kogoś. Drzewa przygotowują podłoże dla innych drzew, sójki przez swoje roztargnienie sieją młode dęby, dziki spulchniaj ziemię. Dzięki życiu w symbiozie przyroda ma szanse na przetrwanie. Tak też jest w świecie ludzi, jeśli współpracujemy i żyjemy dla kogoś to mamy szanse zrobić cos wielkiego, jak zaczniemy żyć tylko dla siebie niestety nie uda nam się.

Lekcja przyrody? A może lekcja życia? Bo jak nie wziąć sobie do serca  słów naszego bohatera: „pracuję jak najlepiej, by zostawić coś dobrego dla przyszłych pokoleń, by potem oni mogli o to dbać” . No właśnie, przez całe życie pracujemy na to jakimi ludźmi się stajemy, jak nas zapamiętają, co po nas zostanie,  więc może warto żyć tak, by przyszłe pokolenie powiedziało: To był mądry, dobry człowiek! 

Podczas wycieczki nie tylko przyrodę można było zaobserwować ale i  różne reakcje naszych uczniów. Byli tacy co słuchali zaciekawieni i nie odstąpywali pana Sebastiana nawet na krok. Byli też tacy, którzy nie chcieli pokazać przy kolegach, jak bardzo ich to interesuje, stojąc w  oddali wytężali słuch.. Kiedy na polanie usłyszeliśmy sarnę wołająca młode,  a potem  ryk jelenia gotowego do walki o samice,  reakcja wszystkich była jednakowa: wielkie oczy i nogi gotowe do ucieczki. Zimną krew zachował tylko pan Sebastian, który z wielką satysfakcją pokazał nam skąd wydobywały się te wszystkie odgłosy- to były tylko wabiki. Samym strachem się najeść nie można, więc czekało na nas ognisko i kiełbaski.  Wszystko przygotowane przez pana leśniczego. I na koniec cos dla miłośników komputeryzacji - sprzęt niezbędny do pracy w lesie- „Taki mini komputer”

Wycieczka niesamowita.

To niesamowite, że ma pan w sobie  tyle pasji, tyle miłości do tego co pan robi. Zdradził nam pan receptę na sukces „Trzeba być dobrym w tym co się robi” i bardzo za to dziękujemy.

Nie trzeba wyjeżdżać do Warszawy by być szczęśliwym by mieć ciekawa pracę i się w niej spełniać. Ale trzeba wiedzieć czego się chce, co jest dla nas ważne i trzeba mieć pomysł na siebie.

A. Misiak

M. Oryńczak.

Zobacz więcej zdjęć 

Szkoła Podstawowa im. Bohaterów Listopada 1918 r. Sobiechy 24, 11-606 Budry, tel. 87 437 70 16, NIP: 845-11-47-028 Copyright © 2013.