^Back To Top
Get Adobe Flash player

Postanowiliśmy przedstawić sylwetkę Andrzeja takiego jakiego my znaliśmy,  a niektórzy z nas pamiętają Go jako swego nauczyciela.  

Andrzej uczył prawd wiary na religii,  pociągnięć pędzla na plastyce  i  nazw instrumentów muzycznych na muzyce.

Jednak my  chcemy mówić nie tylko o Andrzeju – nauczycielu,  ale  przede wszystkim, o  Andrzeju -człowieku .

Każdy z nas przepracował z Nim wiele lat,  i w każdym z nas zostawił cząstkę siebie.   Niezależnie od wieku wszyscy wspominać będziemy Go jako serdecznego kolegę,  z ogromnym poczuciem  humoru.  Jego niezliczone ilości anegdot i różnych śmiesznych opowieści rozbawiały nas zarówno podczas przerw  międzylekcyjnych jak i spotkań towarzyskich, a sypał nimi jak z rękawa i poprawiał humor nawet największemu ponurakowi.  Często podnosił nas na duchu po trudnej lekcji. Był życzliwym , dobrym człowiekiem.

Zawsze rzetelnie i solidnie wykonywał swoją  pracę,  podchodził do niej bardzo  poważnie i wywiązywał się z każdego powierzonego mu zadania.

Nigdy nie odmówił pomocy, zawsze służył radą, a sugestie przekazywał na osobności. Bardzo poważnie traktował dyżury.  Gdy zdarzyło się,  że ktoś z nas zapomniał o dyżurze, Andrzej  dyskretnie zerkał na zegarek i już było wiadomo o co chodzi. Bezpieczeństwo uczniów było dla niego priorytetem.  Choć uczniowie nie zawsze to rozumieli. 

Do historii powinny przejść dzienniki, zawsze wypełnione na czas  pięknym pismem.  Andrzej używał pióra,  które było dla niego bardzo ważne –  bo był to prezent od dzieci- chwalił się dedykacją.  

Herbatę pił z kubka, który dostał od swoich dzieci. To drobiazgi, jednak jakże dobitnie pokazują  jak bardzo kochał swoje dzieci i jak bardzo był z nich dumny.

 Zawsze pierwszy składał nam  życzenia na urodziny  czy imieniny,  zauważał, że ktoś ma gorszy dzień.

Miał niezły ubaw z tego,  że my nauczycielki  ubieramy  się  ( przypadkowo) pod kolor jego  koszul.  Żartował, że to telepatia.

 Gdy chciał się zrelaksować,  rozwiązywał  krzyżówki.

Będzie nam brakowało smacznych kanapeczek i  ogórków misternie pokrojonych, którymi częstował  wszystkich na długiej przerwie i z pełnym zadowoleniem obserwował jak ze smakiem zjadamy mu  drugie śniadanie.  Pamiętał też o tym, by przywieźć Zosi kanapki, gdy miał na późniejszą godzinę do pracy. Nie jadał zupek chińskich, ale zazwyczaj miał je w czeluściach swojej szafki na wypadek , gdyby komuś  głód doskwierał. Czasami  w awaryjnych sytuacjach, np. przed posiedzeniem Rady Pedagogicznej jeździł  specjalnie dla nas  po jedzenie  do sklepu,  bo sam był zawsze przygotowany na dłuższe siedzenie w szkole.

Wkład jego pracy  zostanie widoczny na zawsze .

 Andrzej był utalentowany artystycznie. Pięknie śpiewał, miał bardzo dźwięczny głos.

Żelaznym  punktem przyjęć , na których bywaliśmy razem była piosenka : „Góralu czy Ci nie żal”.

Nikt nie był w stanie pokonać go w tym śpiewie.

Był wspaniałym rysownikiem.  Niejedna  dekoracja i niejedno tablo nie powstałyby,  gdyby nie jego artystyczne zdolności.   Najważniejszą   i najbardziej wzruszającą  pamiątką  jest   sztandar  szkoły zaprojektowany przez Andrzeja,  inną -  logo naszej  szkoły,  bo rysunek   budynku,  który widnieje w logo, wykonany został przez Andrzeja. Ostatnie jego dzieło widnieje na holu szkolnym,   jest to obraz  drzewa  upamiętniający 20 lecie nadania szkole imienia i sztandaru.

Z zazdrością patrzyliśmy na Zosię i Andrzeja,  kiedy  przygotowywali  uroczystości  szkolne- uzupełniali się we wszystkim i rozumieli bez słów.  Andrzej był od spraw artystycznych, Zosia od organizacyjnych.   Andrzej od dekoracji, Zosia od scenariuszy. Wszystkie   uroczystości religijne : wigilie szkolne, jasełka w szkole i w kościele, rocznice związane z papieżem Janem Pawłem II, we wcześniejszych latach misteria wielkanocne  i  inne  uroczystości  organizowali razem.  Ale też  wszystkie uroczystości, za które była odpowiedzialna Zosia, np. ślubowania klas I  organizowali w duecie.  Andrzej często żartował , że ma w szkole swoją osobistą sekretarkę i księgową -  i  tak było .

 Nie umiał się promować,  podczas uroczystości przygotowanych przez siebie -  zawsze stał z boku.

Nasi uczniowie bardzo chętnie brali udział w konkursach plastycznych i zajmowali wysokie lokaty.

Andrzej był też społecznikiem,  był Radnym Gminy Budry  przez dwie kadencje.

Pracował też w komisjach oceniających  prace plastyczne.

           Ci, którzy nie  są związani ze szkołą,   będą  Go pamiętać z kościoła w Olszewie Węgorzewskim,  gdzie od dziesiątków lat  stał w drzwiach zakrystii  i służył do mszy.   Czytał czytania, śpiewał pieśni.  Towarzyszył  parafianom  w ich uroczystościach rodzinnych: chrztach,  ślubach,  pogrzebach.

Przygotowywał dzieci do pierwszej komunii świętej.

Wszyscy przyzwyczailiśmy się myśleć, że Andrzej był  stąd, a On  pochodził z gór,  z miejscowości  Bobowa. Jest to aż  630 km  od  Olszewa .

Odwiedzał tutaj wujka,  który był księdzem w Olszewie Węgorzewskim,  księdza  Jana Kipiela.

Podczas tych wizyt poznał  Zosię i założył rodzinę.

 Od tamtej pory zmieniali się proboszczowie,  a On był .

         Kochał swoje rodzinne strony, odwiedzał  je w czasie wakacji.  W koleżeńskich rozmowach  często opowiadał jak to jest w Bobowej.  Mówił o sobie:  jestem Góralem,  jestem z gór.

Na pierwszym miejscu była dla niego rodzina. Nie bał się trudnych decyzji.  Zawsze  postępował  tak,  jak należy. Opowiadał nam o  dzieciach, wnuczkach -  cieszył się nimi.

           Aniu, Agnieszko , Kingo, Marku my tak będziemy pamiętać Waszego tatę  i będziemy  się od Niego uczyć.  Wszak człowiek uczy się całe życie.

Zosiu  bardzo nam przykro,  wszyscy zawsze będziemy spoglądać na „miejsce Andrzeja” w pokoju nauczycielskim  wspominając Go.

Łączymy się z Wami  w smutku i składamy wyrazy  głębokiego współczucia.

               Andrzej przepracował 32 lata w szkole.  Swoje życie zawodowe związał z Olszewem Węgorzewskim i Sobiechami.

  Skończył wiele kierunków studiów  i wiele studiów  podyplomowych  m.in. Studium Nauczycielskie – Kierunek  Nauczanie Początkowe, Kolegium Teologiczne, studia magisterskie – Akademia Teologii Katolickiej,  przeszedł wiele szkoleń, dokształcał się do końca.

Tylko w Sobiechach  zetknęło się z Nim ponad 600 uczniów.

                                         Zmarł podczas urlopu dla poratowania zdrowia.

                                                                                       Zebrały: Anna Misiak i Mirosława Oryńczak


 

ŚPIESZMY SIĘ

ksiądz Jan Twardowski

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą 
zostaną po nich buty i telefon głuchy 
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze 
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje 
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna 
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy 
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego. 

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna 
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście 
przychodzi jednocześnie jak patos i humor 
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej 
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu 
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon 
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy 
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć 
kochamy wciąż za mało i stale za późno 

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze 
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny 

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą 
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą 
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości 
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza. 

Szkoła Podstawowa im. Bohaterów Listopada 1918 r. Sobiechy 24, 11-606 Budry, tel. 87 437 70 16, NIP: 845-11-47-028 Copyright © 2013.